Misio – nauczyciel o wielkim sercu

 

Misio – nauczyciel o wielkim sercu

czyli nie wszystko jest takie, jak się wydaje


Dawno temu, w niewielkiej szkole stojącej na skraju pachnącego lasu, uczył niezwykły nauczyciel. Był nim ogromny, spokojny pies o złocistobrązowej sierści i łagodnych oczach. Wszystkie dzieci nazywały go po prostu Misiem.

Misio nigdy nie podnosił głosu. Gdy ktoś płakał – siadał obok. Gdy ktoś się złościł – nie karał od razu, lecz najpierw próbował zrozumieć, skąd bierze się ten gniew. Powtarzał często:

Każdy człowiek niesie niewidzialny plecak. Zanim go ocenimy, warto zapytać, co w nim dźwiga.

Nie wszyscy rozumieli, co to znaczy.

Pewnego dnia postanowił pokazać dzieciom, o co mu chodzi.

Niewidzialne plecaki


Na początku lekcji Misio przyniósł do klasy tyle samo plecaków, ilu było uczniów.

Każdy wyglądał identycznie.

– Dzisiaj każdy z was poniesie jeden z nich – powiedział.

Dzieci założyły plecaki.

Jedne były niemal puste.

Inne okazały się tak ciężkie, że trudno było z nimi chodzić.

– To niesprawiedliwe! – zawołał Tomek. – Ja ledwo mogę się ruszać!

– Skąd miałem wiedzieć, że twój plecak jest taki ciężki? – odpowiedziała Basia.

Misio uśmiechnął się.

– Właśnie tak jest z ludźmi. Widzimy tylko ich zachowanie. Nie widzimy ciężaru, który noszą.

Od tego dnia dzieci zaczęły słuchać uważniej kolejnych historii.

Historia Ani

Ania zawsze chodziła w za dużych, znoszonych ubraniach.

Niektóre dziewczynki śmiały się z niej.

– Chyba nigdy nie widziała lustra.

– Nie umie się ubierać.

– Ale ma okropne buty.

Ania udawała, że nic jej to nie obchodzi.

Jednak każdego dnia bolało coraz bardziej.

W końcu zaczęła się mścić.

Chowała koleżankom kredki.

Rysowała po ich zeszytach.

Przecinała gumki do włosów.

Dziewczynki uznały, że jest po prostu złośliwa.

Misio zauważył jednak coś jeszcze.

Pewnego ranka Ania przyszła do szkoły bardzo zmęczona.

Na lekcji zasypiała.

Kiedy zapytał, czy wszystko w porządku, rozpłakała się.

Okazało się, że jej tata od dawna chorował na uzależnienie od alkoholu.

Często urządzał awantury.

Wynosił z domu różne rzeczy.

Na nowe ubrania zwyczajnie nie starczało pieniędzy.

Ania prawie nie spała.

Bała się wracać do domu.

Misio nie opowiedział klasy o rodzinnych problemach Ani.

To była jej tajemnica.

Poprosił jednak Anię, czy zgodzi się powiedzieć koleżankom tylko tyle:

– Czasami ludzie wyglądają inaczej, niż by chcieli. Nie zawsze mają na to wpływ.

Dziewczynki długo milczały.

Jedna z nich powiedziała cicho:

– Myślałyśmy, że po prostu ci nie zależy...

Ania odpowiedziała:

– Mnie też było łatwiej myśleć, że wszystkie jesteście okropne.

Misio pomógł dziewczynkom naprawić wzajemne zaufanie.

Ania przeprosiła za niszczenie rzeczy.

Koleżanki przeprosiły za wyśmiewanie.

Razem ustaliły, że od tej pory będą mówiły o swoich uczuciach, zanim zrobią komuś przykrość.

Historia Karola

Karol był największym chłopcem w klasie.

Na wu-efie biegał wolniej.

Męczył się szybciej.

Po przegranym meczu usłyszał:

– To przez ciebie!

– Gdybyś mniej jadł...

– Jesteś kulą u nogi.

Karol wrócił do domu i płakał.

Kiedy zgłosił sprawę nauczycielom, koledzy nazwali go konfidentem.

Dokuczali mu jeszcze bardziej.

Misio zaprosił klasę na nietypowe zajęcia.

Każde dziecko miało przebiec kilka okrążeń.

Potem Misio poprosił wszystkich, by założyli specjalne kamizelki z ciężarkami.

Po kilku minutach wszyscy dyszeli.

– Teraz wyobraźcie sobie, że musicie tak funkcjonować codziennie.

Potem wyjaśnił:

– Nie każdy przybiera na wadze dlatego, że źle się odżywia.

Niektóre choroby i leki bardzo to utrudniają.

Karol za zgodą swoich rodziców opowiedział tylko tyle, ile chciał.

Nie musiał tłumaczyć całego swojego życia.

Koledzy pierwszy raz zrozumieli, że oceniali coś, o czym nic nie wiedzieli.

Misio powiedział:

– Prosić dorosłych o pomoc to nie donoszenie.

To odwaga.

Tak samo jak wezwanie strażaka do pożaru nie jest skarżeniem ognia.

Od tamtej pory klasa ustaliła, że jeśli komuś dzieje się krzywda, wspólnie szukają pomocy.

Historia Eweliny

Ewelina prawie nigdy się nie bawiła.

Nie lubiła hałasu.

Nie patrzyła dzieciom w oczy.

Gdy ktoś przypadkiem ją potrącił, wpadała w ogromną złość.

Niektórzy rodzice zaczęli mówić:

– Ona zagraża innym dzieciom.

Misio wiedział jednak, że Ewelina nie chce nikogo skrzywdzić.

Po prostu jej mózg odbiera świat inaczej.

Za zgodą rodziców Eweliny opowiedział klasie o autyzmie.

Nie zdradzał wszystkich szczegółów.

Powiedział tylko tyle, ile Ewelina i jej rodzice uznali za bezpieczne.

Następnego dnia przyniósł radio.

Najpierw puścił spokojną muzykę.

Potem stopniowo robił ją coraz głośniejszą.

Na końcu jednocześnie zapalił kilka migających lampek.

Po minucie większość dzieci zasłaniała uszy.

– Dosyć!

– Nie wytrzymam!

– Za głośno!

Misio wyłączył wszystko.

– Tak mniej więcej może czuć się Ewelina podczas zwykłej przerwy.

Dzieci spojrzały na koleżankę zupełnie inaczej.

Wspólnie ustalili kilka prostych zasad.

Nie podchodzili do niej od tyłu.

Pytali, zanim ją dotknęli.

Pozwalali jej odpocząć w cichym miejscu.

Z czasem Ewelina zaczęła coraz częściej dołączać do wspólnych zabaw.


Trzy pytania Misia

Na zakończenie roku Misio wręczył każdemu małą drewnianą zawieszkę.

Widniały na niej trzy pytania:

Czy wiem całą historię?

Czy moje słowa komuś pomogą?

Co zrobiłbym, gdybym to ja niósł ten niewidzialny plecak?

– Jeśli odpowiecie na te trzy pytania przed ocenieniem drugiego człowieka – powiedział – świat stanie się odrobinę bezpieczniejszy.


Po wielu miesiącach szkoła bardzo się zmieniła.

Nie zniknęły wszystkie problemy.

Ania nadal przeżywała trudne chwile.

Karol wciąż chorował.

Ewelina nadal potrzebowała ciszy i zrozumienia.

Ale nie byli już sami.

Koledzy nauczyli się, że można nie zgadzać się z czyimś zachowaniem, a jednocześnie próbować zrozumieć jego przyczyny. Dowiedzieli się również, że zrozumienie nie oznacza przyzwolenia na krzywdzenie innych. Gdy ktoś zachowywał się niewłaściwie, należało zatrzymać krzywdę, pomóc osobie poszkodowanej, a jednocześnie spróbować odkryć, co stoi za takim zachowaniem i jak pomóc sprawcy zmienić sposób działania.

A Misio każdego ranka przypominał:

„Empatia nie polega na usprawiedliwianiu wszystkiego. Polega na tym, że zanim wydamy wyrok, próbujemy poznać całą historię. Dopiero wtedy możemy naprawdę pomóc – i temu, kto cierpi, i temu, kto jeszcze nie nauczył się rozumieć innych.”


 


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Noduś – Strażnik Czterech Światów

Serce z Czerwonego Diamentu

Kot do specjalnych pomruczeń i pajęczynka pamięci